Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/horrida.do-skala.kalisz.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
- Sukinsyn! - powiedział Rip za jej plecami.

- Sukinsyn! - powiedział Rip za jej plecami.

prowizoryczne sandały, obejrzał dokładnie obie stopy, szukając ran i
- Jed Baker kocha pokera. Kocha pijatyki. Ale nie kocha mnie. - Angie usiłowała skupić się na rozmowie. - A poza tym, nie chcę chłopaka. - Rozejrzała się po stajniach. Jej wzrok zatrzymał się na gołych plecach Briga
an43
biodrami. Seksualna chemia była niesamowitą rzeczą. Musiała się
ojciec właśnie odrywał małego Thane'a od lekcji jego ośmioletniej
Meksykańskie prawo bardzo surowo traktowało tę sprawę; to, że
nigdy, ale uważała, że przynajmniej mógłby być wierny. Chyba jednak i to było zbyt wiele. Zwykle czuła się swobodnie w biurze i we wszystkich posiadłościach Buchanana, ale dziś po południu coś było nie tak. Spojrzała na zegarek, a potem znowu na męża. Był spocony i za wszelką cenę starał się zachowywać normalnie. Coś się kroiło. I miało to coś wspólnego z Chase’em. Kątem oka dostrzegła, że uśmiechnął się blado, pierwszy raz od pożaru. Był to cierpki uśmiech, który zmroził jej krew w żyłach. - Na pewno o niczym nie powinnam wiedzieć? - Wpatrywała się przez korytarz w otwarte drzwi gabinetu Chase’a. - O co ci chodzi, Felicity? - Derrick nie ukrywał irytacji. - Słuchaj, jestem zajęty. Jeżeli chcesz o czymś porozmawiać... Felicity odwróciła wzrok od drzwi Chase’a i spojrzała na męża. Bezczelnie spojrzał na zegarek i zapalił papierosa. - Chciałam z tobą porozmawiać o Angeli. - Tutaj? Teraz? W pracy? - Nie chce iść do liceum świętej Teresy. Chce zostać tutaj, przez tego chłopaka, z którym się spotyka... - Jakiego chłopaka? - Jeremy’ego Cutlera. Nikt taki, zwykły napalony dzieciak, który... Co ona tu robi, do cholery?! - Felicity dostrzegła Cassidy, wchodzącą do biura Chase’a w towarzystwie dziennikarza, Billa Laszlo, wysokiego faceta, którego Felicity parę razy spotkała na siłowni. Derrick spojrzał w tę samą stronę. - Cassidy jest żoną Chase’a. Nazywa się Buchanan. Ma prawo tu przychodzić. Tak samo jak i ty. Felicity odwróciła się gwałtownie i rzuciła mężowi mordercze spojrzenie. - Ale Laszlo nie ma. Mówię ci, że coś się kroi. Coś wielkiego. I mam zamiar dowiedzieć się, co. Może ty też pójdziesz, bo to ma pewnie coś wspólnego z pożarem? - A co mnie to obchodzi? Felicity podeszła do drzwi i zamknęła je. Oparła się o zimną futrynę. - Oboje wiemy, że nie było cię w domu tej nocy, kiedy wybuchł pożar. A chyba nie chcemy, żeby zastępca szeryfa nabrał podejrzeń, że byłeś w tartaku. - Nie byłem. - Wsunął zapalniczkę do kieszeni spodni. - Więc gdzie byłeś, kochanie, co? - Założyła sobie ręce na piersiach i pukała palcami w ramię. - I gdzie byłeś wtedy, gdy wybuchł pożar, w którym zginęła Angie? Wszyscy są przekonani, że byłeś ze mną. Dwa razy cię kryłam. - Ścisnęła dwa palce, starając się opanować wściekłość, ale wybuchło wszystko, co w sobie dusiła: lata kłamstw, noce, kiedy się zamartwiała i dni, kiedy się modliła, żeby udało jej się utrzymać przy sobie niespokojnego męża. Nazbierało się w niej złości, do tego problemy z Angelą... - Nigdy cię nie pytałam, gdzie byłeś tamtej nocy siedemnaście lat temu. Kłamałam jak z nut, chociaż wiedziałam, że byłeś zakochany w swojej siostrze. - C...co? - Nie udawaj niewiniątka. Myślisz, że nie wiem, kto był ojcem dziecka Angie? - Nie wiem, o czym mówisz. - Derrick wyglądał na zgorszonego. Nie ma co, nieźle mu idzie oszukiwanie. Prawie tak dobrze jak jej. - Widziałam cię z nią, Derrick. Wiem, że pieprzyłeś się ze swoją siostrą. Domyśliłam się, że to ty byłeś ojcem jej dziecka i dlatego cię kryłam tej nocy, kiedy wybuchł pożar. - Myślisz, że ja to zrobiłem... że jaja spaliłem? - Ja to wiem, kochanie. Nie rozumiem tylko, po co podpaliłeś tartak kilka miesięcy temu. Chyba że byłeś zazdrosny o Cassidy. - To obrzydliwe! - Chcesz mi powiedzieć, że nie pieprzyłeś swojej przyrodniej siostry, ani że cię nie pociągała? - Skąd ci to przyszło do głowy? - W jego oczach było niedowierzanie, ale Felicity dostrzegła cień poczucia winy. Jest tak samo zboczony, jak jego ojciec. Myślała, że po śmierci Angie się zmieni, ale myliła się. - Weź się w garść - powiedziała jakby nigdy nic, chociaż cierpiała katusze. Nigdy wcześniej mu tego nie zarzuciła. Nigdy tak się nie bała. - Tym będziemy martwić się później, a teraz trzeba się dowiedzieć, co mówi twój szwagier, żebyśmy mogli uzgodnić wspólną wersję. - Ja nie... - Zamknij się! Nie mamy czasu na kłamstwa! Derrick spojrzał groźnie zza chmury dymu. - Chase nic nie wie. - Mam nadzieję, że się nie mylisz. Ale były przecież ślady twojej ciężarówki. Lepiej pójdę i sprawdzę.
- Dlaczego spadliśmy?
pary ma w sobie więcej, niż byście się spodziewali. Może się przydać.
nimi rozmawiać, podniósł Maksa tak pewnie, jakby robił to setki razy.
całym ciałem. Prawie. W końcu przecież musieli się ruszyć -ona albo
przez dziesięć długich lat. Stłumiwszy szloch, zwróciła się ponownie
160
upewnić się, że nikt jej nie zauważy. Nie chciała niepokoić nikogo,

dwadzieścia minut temu?

ją frustracja. Nie mówię, że była złą matką...
Montoya podrapał się w podbródek, odsunął krzesło i wstał. Światło załamało się w
– Pochowano ją w czasach, gdy testy DNA nie były tak powszechne jak dzisiaj. – Bentz
którą się kochał. Corrine. To ona niosła śmierć i zniszczenie. To ona porwała O1ivię i chciała
stamtąd wyjedziemy.
Przerażona uderzała raz za razem, waliła w nogę statywu, wkładała w to całą siłę,
I co im powiesz? Że wydaje ci się, że widziałeś Jennifer, chociaż pochowałeś ją
– Akurat – mruknął pod nosem, wypił łyk kawy, resztki wylał na rabatkę, na której
do sprawy tak samo, przynajmniej na razie nie wspominała o ślubie czy wspólnym
niego prawdę. Prawdę... odpowiedzi... Miejsce pobytu Olivii. – Na twoim miejscu chciałbym,
Manabi czyta tarota na Long Beach. – Montoya zmrużył oczy. – Mniej więcej piętnaście lat
jeszcze... Logo, rysunek... ale jaki? Znajomy symbol, który mu się wymykał, krył w mętnych
Fortuna Esperanzo cierpiała na bezsenność. Zawsze miała trudności z zasypianiem. Nigdy
W rzeczywistości brakowało jej Jennifer. Nie bardzo jej się uśmiechała rozmowa z jej
A niby czyja to wina, detektywie Bentz?

©2019 horrida.do-skala.kalisz.pl - Split Template by One Page Love